Co z grami pod pingwinka?

Jeśli chodzi o linuksowe gry, to tutaj nie jest tak różowo, jak na konkurencyjnym Windows. Co prawda tak właściwie gry działają tutaj lepiej, nawet jeśli jest to działanie pod emulatorem po prostu szybciej i stabilniej jednak nie ma ich zbyt wiele. Wersje natywne wychodzą z opóźnieniem i nie zawsze działają tak dobrze, jak ich windowsowe odpowiedniki. Nie wspominając już o spolszczeniu, które dystrybutor przygotowuje tylko na jedyny słuszny system operacyjny, tak więc trzeba je nielegalnie ściągnąć z warezu i przystosować do naszej wersji. Mimo to, istnieje wiele przykładów, że ludzie sobie radzą. Steam działa bez problemu pod wine. Problemem jest oczywiście znowuż sam steam, który zmusza do ściągania wielu gigabajtów danych, zajmuje miejsce w RAMie, posiada błędy i generalnie źle działa. Dlatego często po gry zagląda się znowu w źródła nielegalne, czasem przelewając twórcom bezpośrednio kilka dolarów za kradzież gry. No cóż, można i tak. Fakt jest jednak taki, że Linux od dłuższego czasu jest komercyjną platformą, choć ma otwarte źródła. Jeśli ktoś o tym wątpi, wystarczy przejrzeć źródła jądra: znajdziemy tam programistów, posiadających maile w domenie ibm, intel, sun, oracle, a nawet microsoft. Jest to zwykły model rozwoju oprogramowania open source i dzięki niemu ono działa.